Samozasilające się latarnie

On Marzec 27, 2010

Pochodząca z Francji firma Windela stworzyła system oświetlenia ulic, który działa bez podłączenia do sieci energetycznej – informuje www.mywindpowersystem.com. Latarnie francuskiej produkcji zasilane są niewielkimi turbinami o pionowej osi obrotu (VAWT) oraz ogniwem słonecznym. Dodatkowo latarnie te mogą pełnić rolę Hot Spotów. Połączenie dwóch źródeł energii odnawialnej w jednym urządzeniu oraz odpowiednio dobrane akumulatory – umożliwiło pracę zupełnie niezależną od sieci energetycznej…
Elementem emitującym światło są 84 diody LED. Włączeniem latarni steruje układ wykorzystujący element światłoczuły. System kontroli zatrzymuje generator, gdy wiatr przekroczy określoną, bezpieczną prędkość. Dodatkowo latarnia taka może służyć jako przekaźnik (Hot Spot) Wi-Fi. Wewnątrz masztu zainstalowano zestaw akumulatorów, które umożliwiają opisane funkcje. Pojemność akumulatorów dobrano tak, by wymagały ładowania nawet dopiero po czterech nocach. Taka pojemność akumulatorów oraz połączenie dwóch źródeł zasilania umożliwiło zasilanie niezależne od sieci energetycznej.

Oświetlenie ulic stanowi bardzo dużą część wydatków miast na energię elektryczną (szacuje się, iż oświetlenie miast, ulic na całym świecie to nawet 12% zużywanej energii elektrycznej). Rozwiązanie Windelux wydaje się więc idealnym rozwiązaniem na oświetlenie. Dodatkowym, niemałym plusem jest funkcja Hot Spot – umożliwia pokrycie zasięgiem nawet najdalszych zakątków miast, bez konieczności rozbudowy „kablowej” infrastruktury. Jak na razie latarnie takie montuje się we Francji oraz Algierii. Należy mieć nadzieję, iż popularyzacja tego rozwiązania spowoduje spadek cen, oraz szersze rozpowszechnienie się.

Poprzedni wpis: Nowe życie żarówki?

3 komentarze to “Samozasilające się latarnie”

  • Gdzie tu oszczędność? Tyle, że nie trzeba kabli ciągnąć co w miastach dużym problemem nie jest. Już lepiej w wietrznym miejscu ustawić te wiatraki i przesyłać energię. Straty na przesyle są niewielkie. Maszty można zrobić wyższe niż latarnie, więc będą łapać silniejszy wiatr – mniej wiatraków. Fotoogniwa w miastach to zły pomysł, zaraz gołębie zapaskudzą i wydajność spadnie prawie do zera.
    Zaleta jest taka, że jak będzie awaria sieci to dalej będzie jasno i ludzie nie zaczną okradać sklepów.
    Co do pokrycia miast internetem to był pomysł żeby rozdać ludziom za darmo urządzenia, a oni je po prostu podłączyli je do wykupionych przez siebie łącz. Teraz kiedy jest dostępny internet z przekaźników telefonii komórkowej to nie wydaje się potrzebne (ekonomicznie uzasadnione).

  • Policz ile – tylko na Twojej ulicy jest latarni. Każda z nich pobiera kilkaset watt. Policz kilometry przewodów, którymi są one podłączone do sieci. Zastanów się na ilu ulicach, ilu miast są latarnie. Niezła sumka wyjdzie – na sam zużywany prąd, pomijając koszty inwestycji (kopanie rowów, zakup i układanie okablowania itp). Koszty eksploatacji – serwisowania pozostaną niezmienione, bądź nawet spadną. Teraz i tak raz na jakiś czas widać ekipy które na „zwyżkach” serwisują oświetlenie uliczne. Oświetlenie LED ma to do siebie, że jest raczej mało awaryjne. Dodatkowo w dzisiejszych czasach są technologie pozwalające tworzyć zarówno bardzo chropowate – jaki i śliskie powierzchnie. Każdy większy deszcz zmyje z powierzchni paneli to, co na nich „osiadło”. Co do rozdawania routerów, by udostępniać „swój Internet” – jestem przeciwny. I tak jest dość spamu i nadużyć.

  • Widzę, że kolega dziobas tak szybko jak się pojawił, tak szybko zniknął. Co myślicie o oświetleniu, niewielkim choć – swojej posesji. Bardzo popularne są „lampki solarne”. Ostatnio widziałem w sklepie takie lampki już po coś około 5 zł. Niestety była to chyba jednorazowa promocja, bo podobne do tych widzę teraz za prawie dwa razy tyle – tamte rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Żeby oświetlić główne „ciągi komunikacyjne” takich lampek trzeba by mieć trochę a to już koszty…
    Muszę chyba w końcu wdrożyć w życie projekt miniaturowego oświetlenia. Mała elektrownia wiatrowa (z przewiniętego wiatraka „biurowego” – przerobionego na prądnicę) plus do tego – niedrogie ogniwa słoneczne. O ile energia wiatru będzie dość tania, to z „przerobieniem” energii Słońca na prąd może nie być już tak łatwo. Znacie jakieś źródło tanich ogniw?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.