Matki pszczele Vigor

On Lipiec 10, 2013

Tak! W końcu dojechały zamówione zimą jeszcze matki pszczele Vigor. Miała być druga połowa maja, później połowa czerwca. Dziś jest 10 lipiec. No ale lepiej późno jak wcale. Takiej przesyłki a w zasadzie jej odbioru jeszcze nie miałem. Mój Urząd Pocztowy znany jest z tego, że przesyłki (priorytetowe żeby nie było) są w stanie przeleżeć u nich nawet tydzień.


Godzina 7:25 rano – dzwoni telefon. Lokalna strefa numeracyjna, numer jednak mi nie znany. Odbieram, mówię słucham a tam wielce zaaferowana Pani Kierowniczka: „Proszę przyjechać, są dla Pana jakieś pszczoły! Nie ma żadnego listonosza teraz, dobrze jakby Pan sam jak najszybciej TO odebrał!”.

Jaki wniosek? Ludzie boją się takiego towaru, obchodzą się z nim jak z jajkiem (może nawet lepiej, bo jajko nie bzyczy) i chcą się go pozbyć jak najszybciej. Także nie ma co oszczędzać na wysyłce, tylko dobrze klateczki umocować w wentylowanym opakowaniu, dobrze opisać, zapłacić te 22 zł i mieć pewność że towar dojdzie w nienaruszonym stanie.

5 komentarzy to “Matki pszczele Vigor”

  • Oj tam
    Może miała świadomość że to jest towar który tydzień leżeć nie może.
    A co do działalności poczty to pełna zgoda. Mają swoje procedury.
    Listonosz który praktycznie codziennie coś przynosi raz zostawił awizo. Tydzień leżało a ja czekałem i czekałem.

    Bo jest tak że jak zostawi awizo to już nie nosi i nie mówi że jest na poczcie coś.

  • Generalnie do PP jako instytucji to zastrzeżeń wielkich nie mam. Działają sprawnie nawet. Problemem są tutaj takie małe, lokalne urzędy pocztowe. Ten u mnie to taki pocztowy 13 posterunek. Mam założoną skrzynkę pocztową więc nie można tłumaczyć, że awizo zaginęło cudem jakimś. Awiza nie ma, w okienku mówią że nic nie ma, że jakby było – to by było awizo. Człowiek w końcu dowiaduje się od nadawcy numer nadania i co? Po długim szukaniu okazuje się, że przesyłka leży i kurzy się od pięciu dni…

  • Jak Vigorki

  • Nigdy Vigora nie miałem, jak się sprawdza?

  • Mam mieszane uczucia. Pracowita pszczółka, nie daje sobie w kaszę dmuchać. Faktycznie dobrze zimuje.
    Jedną z tych matek pszczoły chciały wymienić, kiepsko czerwiła. Po drugiej były złośliwe a trzecia była ok. Co do miodności to trudno powiedzieć. Coś tam było ale i bieda w terenie była. W tym roku będę mieć matkę inseminowaną Vigor wprost od Pana Cermaka także coś więcej może będę wiedział.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.