Inkubator do jaj: kalibracja termoregulatora

On Marzec 11, 2013

Przy sztucznym wylęgu kluczowym parametrem stanowiącym o sukcesie lub porażce jest temperatura. Musi być ściśle określona oraz stabilna. Są oczywiście dopuszczalne pewne zakresy temperatur, gdzie rozwój zarodka jest prawidłowy, więc i pewna niedokładność termoregulatora czy braki w jego wyskalowaniu są do zaakceptowania.

Dobrze by jednak wiedzieć na ile dokładny jest termoregulator, którego używamy – czy prawidłowo wyświetla temperaturę oraz jeśli są jakieś odchyły – ile dokładnie one wynoszą (po ludzku – ile zawyża lub zaniża wskazania). Dzięki tej wiedzy będziemy mogli ustawić regulator tak dokładnie, jak to tylko możliwe. Wiedząc przykładowo, że regulator zawyża wskazania o 0,2oC potrzebując nastawy na 37,5oC musimy ustawić go na 37,7oC.

Do sprawdzenia poprawności wskazań potrzebujemy stabilnego źródła ciepła, o temperaturze najlepiej – jak najbardziej zbliżonej do docelowo nam potrzebnej – by wyeliminować błąd przy wskazaniach dla bardzo odmiennej temperatury (błąd nie musi być liniowy – dla temperatury 0oC może być inny jak dla 50oC). Poza źródłem ciepła potrzebować będziemy termometru, o którego dokładności nie będziemy mieli wątpliwości – będzie naszym wzorcem. Ja do tego celu kupiłem dość stary – produkcji jeszcze NRD laboratoryjny termometr rtęciowy o zakresie 24oC – 50oC i podziałce 0,1oC.

Jako źródła ciepła najlepiej użyć termosu z ciepłą wodą. Napełniamy go prawie do pełna. Zamiast zakrętki robimy wieczko z kawałka styropianu. W wieczku robimy dwa otworki i przeciskamy przez nie termometr oraz sondę regulatora. Sonda oraz końcówka termometru musi być na tej samej wysokości i w tym samym miejscu termosa (na dnie będzie inna temperatura jak na samej górze). Kładziemy wieczko na termosie. Teraz dobrze odczekać tak z 10 minut. Temperatury muszą się ustabilizować co chwilę zajmuje (termomter musi się nagrzać, woda w termosie uwasrstwi się itp). Potem wystarczy tylko odczytać i porównać wskazywane temperatury. W moim regulatorze wskazania okazały się niemal idealnie takie, jakie powinny! Koszt 25 zł (termometr + przesyłka), zysk – pewność, że nie wychłodzę ani nie przegrzeję inkubowanych jaj!

Poprzedni wpis: Psianka stuliszolistna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.